Dziesięć minut kontroli po publikacji wpisu, które oszczędzają tygodnie

Redaktorka sprawdza opublikowany wpis na blogu firmowym

Redaktorka firmowego bloga publikuje tekst w piątek po południu i zamyka komputer. Po trzech tygodniach okazuje się, że wpis nie ma ani jednego wyświetlenia w Google. Przyczyna była banalna: wtyczka SEO odziedziczyła po szkicu ustawienie „nie indeksuj”. Dziesięć minut kontroli w piątek oszczędziłoby trzy tygodnie straconego czasu i nerwową rozmowę z szefem działu.

Kontrola po publikacji nie wymaga wiedzy programisty. Wystarczy przeglądarka, dostęp do Search Console i stała kolejność kroków, którą da się powtarzać przy każdym wpisie.

Minuta pierwsza i druga – czy strona odpowiada poprawnie

Otwórz opublikowany wpis w oknie prywatnym przeglądarki, bez zalogowania do panelu. Tak widzi go czytelnik i robot. Sprawdź, czy adres jest ostateczny, a nie roboczy z dopiskiem „draft” albo numerem identyfikatora, i czy strona nie przekierowuje w inne miejsce. Wpis widoczny tylko dla zalogowanego administratora to częstsza wpadka, niż się wydaje, zwłaszcza gdy publikację zaplanowano z wyprzedzeniem.

Minuty trzecia do piątej – co mówi kod strony

W podglądzie źródła wyszukaj dwie rzeczy: znacznik robots z wartością „noindex” oraz tag kanoniczny. Pierwszego nie powinno być wcale, drugi powinien wskazywać na adres tego samego wpisu. Jeśli kanoniczny prowadzi na stronę główną bloga albo na inny artykuł, Google potraktuje nowy tekst jako kopię i pominie go w indeksie. Przy okazji warto rzucić okiem na tytuł strony i opis – czy nie zostały domyślne, wygenerowane z pierwszego zdania.

Minuty szósta do ósmej – czy robot ma jak trafić do wpisu

Rekomendacja: po publikacji dodaj link do nowego tekstu z co najmniej jednego starszego, dobrze odwiedzanego artykułu na podobny temat. Warunek – link powinien być w treści, z opisowym anchorem, a nie wyłącznie w stopce czy chmurze tagów. Wyjątkiem są blogi publikujące kilka tekstów dziennie, gdzie lista najnowszych wpisów na stronie głównej zwykle wystarcza, bo robot odwiedza ją bardzo często.

Minuty dziewiąta i dziesiąta – mapa strony i zgłoszenie

Sprawdź, czy nowy adres pojawił się w mapie strony XML. Większość systemów robi to automatycznie, ale wtyczki cache potrafią serwować starą wersję mapy przez wiele godzin. Przy ważnych tekstach możesz dodatkowo użyć narzędzia sprawdzania adresu w Search Console i poprosić o zaindeksowanie.

Najczęstsze wpadki po publikacji – tabela

Wpadka Jak ją zauważyć Skutek, jeśli zostanie Poprawka
Noindex przeniesiony ze szkicu Znacznik robots w kodzie strony Wpis nigdy nie trafi do indeksu Zmiana ustawienia we wtyczce SEO
Kanoniczny wskazuje inny adres Tag canonical w kodzie Google uzna wpis za duplikat Ustawienie kanonicznego na własny adres
Roboczy adres URL Pasek adresu przeglądarki Późniejsza zmiana wymaga przekierowania Poprawa adresu od razu po publikacji
Brak linków wewnętrznych Wyszukanie adresu w innych wpisach Wolniejsze odkrycie przez robota Link z 1-2 starszych artykułów
Obrazy bez opisów ALT i ciężkie pliki Podgląd kodu, test szybkości Wolne ładowanie, brak ruchu z grafiki Kompresja i uzupełnienie opisów
Nieaktualna mapa strony Otwarcie pliku sitemap.xml Robot dowie się o wpisie później Wyczyszczenie cache mapy

Kontrola ręczna czy automatyczna – co wybrać

Mały blog z jednym wpisem tygodniowo spokojnie obejdzie się kontrolą ręczną według powyższej listy. Przy kilku autorach i kilkunastu publikacjach miesięcznie warto rozważyć narzędzie, które samo sprawdza indeksację nowych adresów i wysyła powiadomienie, gdy któryś nie trafił do Google w ustalonym czasie. Porównanie obu podejść:

  • kontrola ręczna – bezpłatna, uczy zespół podstaw, ale zależy od pamięci i dyscypliny,
  • kontrola automatyczna – kosztuje abonament, za to nie pomija żadnego wpisu i daje historię zmian.

Odręczna lista kontrolna z zaznaczonymi punktami obok laptopa

Co sprawdzić po tygodniu

Kontrola po publikacji ma drugi etap. Po kilku dniach warto zweryfikować, czy wpis jest już w indeksie. Jeśli nie, a wszystkie powyższe punkty są w porządku, przyczyną bywa zbyt podobna treść do innego tekstu w serwisie albo zbyt słabe powiązanie wpisu z resztą bloga.

Kto w zespole powinien robić kontrolę

W wielu firmach nikt nie czuje się odpowiedzialny za to, co dzieje się z tekstem po publikacji. Autor uważa, że jego rola się skończyła, a osoba od strony internetowej nie wie, że pojawił się nowy wpis. Najlepiej działa prosta zasada: kontrolę robi osoba, która klika „Opublikuj”. Zajmuje to dziesięć minut i nie wymaga dostępu do niczego poza przeglądarką i Search Console.

W większych zespołach sprawdza się podział ról:

  • autor – sprawdza wygląd wpisu, obrazy, linki w treści,
  • redaktor – sprawdza tytuł, opis, adres i linki wewnętrzne ze starszych tekstów,
  • osoba techniczna – raz w tygodniu przegląda zbiorczo indeksację wszystkich nowych wpisów.

Jak zapisać procedurę, żeby była stosowana

Lista kontrolna, która istnieje tylko w głowie jednej osoby, znika razem z jej urlopem. Dobrym rozwiązaniem jest krótki dokument lub notatka przypięta w panelu bloga, z punktami do odhaczenia. Niektóre systemy zarządzania treścią pozwalają dodać listę kontrolną bezpośrednio do ekranu edycji wpisu, tak że nie da się jej przeoczyć.

Po kilku tygodniach stosowania procedury warto przejrzeć, które punkty najczęściej wychwytywały błędy. Te zostają. Punkty, które przez miesiące nigdy nie wykryły problemu, można przenieść do cotygodniowej kontroli zbiorczej, żeby codzienna lista pozostała krótka.

Najczęstsze pytania

Czy kontrola jest potrzebna przy każdym, nawet krótkim wpisie?

Tak, bo błędy techniczne nie zależą od długości tekstu. Krótka aktualność z noindex zniknie z Google tak samo jak obszerny poradnik.

Co, jeśli wpis został opublikowany z błędem tydzień temu?

Popraw błąd, zgłoś adres w Search Console i sprawdź go ponownie po kilku dniach. Tydzień opóźnienia zwykle da się szybko nadrobić, problem narasta dopiero przy miesiącach.

Po kilku miesiącach stosowania procedury widać jeszcze jedną korzyść: autorzy zaczynają sami unikać błędów, bo wiedzą, co zostanie sprawdzone. Kontrola po publikacji staje się wtedy formalnością trwającą trzy-cztery minuty.

Pełniejszą listę kontrolną, obejmującą też dane strukturalne, obrazy i szybkość ładowania, przygotowano w tekście checklista techniczna SEO po publikacji – przydaje się szczególnie zespołom, w których nowe treści na stronie publikuje kilka osób.